Fotografia Podwodna czyli z czym pod wodę
Podstawowe zasady rządzące fotografią podwodną nie różnią się od tych obowiązujących na powierzchni. Aby otrzymać wartościowe, tak pod względem estetycznym jak i technicznym, zdjęcie, wystarczy wybrać obiekt, zadbać o jego odpowiednie oświetlenie, dobrać parametry ekspozycji, wykadrować i pstryknąć. Efekty (jako że piszemy o fotografii cyfrowej) widoczne są natychmiast. Jak to zwykle bywa – diabeł tkwi w szczegółach.
Zrobienie dobrego zdjęcia pod wodą jest jednak trudniejsze niż na powierzchni. Trudno tu czasami o koncentrację, na ogół brakuje czasu, widoczności, kolorów i przede wszystkim światła, białego światła. W dodatku sprzęt, którego używamy do fotografowania jest bardziej skomplikowany i trudniejszy w użytkowaniu, niż ten, który znamy z powierzchni.
Jak zatem dobrać sprzęt fotograficzny pod wodę? Poniższy tekst zawiera kilka podstawowych zasad i rad, które pomogą skonfigurować optymalny zestaw.
Na powierzchni można zrobić dobre zdjęcia dosłownie wszystkim - łącznie z aparatem otworkowym. Pod wodą środowisko stawia przed sprzętem większe wymagania. Przede wszystkim wodoszczelność. Specjalistyczne, wodoszczelne aparaty fotograficzne powoli wychodzą z użycia (jeżeli pominąć najprostsze konstrukcje, na ogół analogowe). Tak więc musimy powierzyć nasz sprzęt odpowiedniej obudowie. Ceny aparatów sukcesywnie spadają, ale bywa, że chcemy zabrać pod wodę nasz najlepszy aparat. Bywa, że jest to zaawansowany kompakt, lustrzanka lub nawet lustrzanka profesjonalna. W tej części zajmiemy się cyfrowymi aparatami kompaktowymi.
Niektórzy renomowani producenci sprzętu fotograficznego (Canon, Nikon, Olympus, Sony) proponują do swoich wyrobów sprzedawane pod własną marką obudowy podwodne. Należy jednak zdawać sobie sprawę, że budują oni swoją reputację na jakości, wszechstronności i technicznym zaawansowaniu swoich aparatów, a nie obudów, których zresztą sami nie produkują, lecz zamawiają u kooperantów. Sprzedaż obudów podwodnych stanowi dla tych koncernów margines działalności, toteż koncentrują one swoje wysiłki na udoskonaleniu aparatów i obiektywów, inwestując w konstruowanie akcesoriów podwodnych absolutne minimum. Inaczej ma się sprawa z niezależnymi, specjalistycznymi producentami obudów podwodnych takimi jak Ikelite, Sea&Sea, Hugyfot, Subal i wielu innych. Producenci ci sprzedają nie tylko obudowę, ale cały spójny, rozwijany latami system, zawierający również elementy dodatkowe, takie jak dodatkowe uchwyty, filtry barwne, lampy błyskowe, wymienne porty obiektywowe czy konwertery szerokokątne, zwiększające możliwości lub poprawiające ergonomię sprzętu fotograficznego wykorzystywanego pod wodą. Z jakością tych produktów związany jest los producentów specjalistycznych, dlatego też z reguły są to urządzenia lepsze i wytrzymalsze, niż te oferowane przez koncerny fotograficzne.
Nawet jeżeli zaczniemy naszą przygodę z fotografią podwodną od zakupu jedynie samej obudowy renomowanego producenta, nie zamyka nam to drogi do uzupełniania naszego sprzętu o elementy, które mogą przyczynić się do radykalnej poprawy naszych osiągnięć. Istnieje także kwestia dostępu do zużywających się elementów, takich jakich jak uszczelki, o-ringi, przewody itp. Wiodący producenci obudów unifikują systemy akcesoriów, dbają o ich kompatybilność w ramach systemu i zapewniają dostępność przez wiele lat po zakończeniu produkcji danego modelu obudowy. Obowiązkiem poważnego dystrybutora jest umożliwienie nabycia tych elementów, jeżeli nie od ręki, to na zamówienie. I to by była pierwsza rada: starajmy się kupować obudowy znanych i renomowanych producentów, cieszących się wieloletnią reputacją.
Jeżeli chodzi o wybór aparatu, to na ogół chcemy zabrać pod wodę aparat, który już posiadamy. I nie jest to najgorsze wyjście, oczywiście o ile istnieje na rynku obudowa, w którą da się on zapakować. Jednak „nie najgorsze” nie oznacza optymalne. Każdym aparatem zapakowanym w wodoszczelną obudowę da się zrobić zdjęcie pod wodą, jednak jeżeli oczekujemy ponadprzeciętnych efektów – nasz sprzęt musi spełniać podstawowe wymagania. Jeżeli robimy zdjęcia po to, aby po wyprawie nurkowej wpatrując się w mglistą zielonkawo niebieską fotografię lub takiż ekran komputera powspominać „jak było”, to nie ma sprawy. Być może uda nam się nawet zmusić najbliższą rodzinę do obejrzenia naszych podwodnych osiągnięć, ale nie nadużywajmy naszej dominującej pozycji ;-). Zdjęcia spod wody naprawdę mogą być piękne i pasjonujące. Wystarczy dodać barwy, przejrzystości i wyrazistości.
Największym wrogiem jakości fotografii podwodnej jest właśnie woda. Pochłania ona światło (co gorsza nierównomiernie – najpierw zanika widmo odpowiedzialne za ciepłe kolory – czerwienie i żółcie, stąd niebiesko-zielonkawa dominanta na zdjęciach wykonanych głębiej niż 2-3 metry), zawiera zanieczyszczenia (np. plankton, często widoczny w postaci charakterystycznego śnieżenia na zdjęciach z wbudowaną lampą błyskową), powoduje załamanie światła na powierzchni portu obiektywowego. Niestety w przypadku zdjęć nurkowych wody nie da się wyeliminować ;-), ale można zmniejszyć jej ilość, przynajmniej pomiędzy obiektywem i fotografowanym obiektem. W praktyce chodzi o możliwość maksymalnego zbliżenia się do tego obiektu, przy jednoczesnym jego pozostawaniu w polu widzenia obiektywu. Tak więc następna rada: w większości sytuacji zdjęciowych najprzydatniejsze pod wodą są obiektywy szerokokątne, o jak najkrótszych ogniskowych (18-28mm).
Warto tutaj przypomnieć o niekorzystnym (na ogół) działaniu płaskich portów obiektywowych (standard w przypadku obudów na aparaty kompaktowe). Port taki stanowi granicę ośrodków pomiędzy powietrzem wewnątrz obudowy i wodą na zewnątrz. Na granicy tej powstaje zjawisko załamania światła (refrakcja), objawiające się zmniejszeniem kąta widzenia obiektywu, czyli pozornego wydłużenia ogniskowej o ok. 30% (ten sam efekt obserwujemy w naszej masce nurkowej – obserwowane pod wodą przedmioty wydają się większe niż w rzeczywistości). Tak więc aparat z obiektywem o ogniskowej 35 mm pod wodą będzie „widział” tak jak aparat o ogniskowej 45 mm. To zdecydowanie za dużo, aby z niewielkiej odległości objąć pod wodą grupę nurków, formację korali czy dużą rybę. Refrakcja nie zawsze jest zjawiskiem niekorzystnym – w makrofotografii dodaje ona dodatkowe 30% powiększenia, dlatego też planując sesję portretową drobnych rybek, ślimaczków, muszelek, koników morskich, możemy się nią nie przejmować, oczywiście pod warunkiem, że aparat posiada tryb makro, czyli jest w stanie wyostrzyć z małej odległości.
Jeżeli więc nasz aparat ma szerokokątny obiektyw (w przypadku kompaktów będzie to na ogół ogniskowa rzędu 28 mm, co po uwzględnieniu refrakcji zapewnia nam pod wodą pole widzenia ok. 60 stopni) – możemy próbować efektywnie wykorzystać go pod wodą. Jeszcze lepsza byłaby jednak ogniskowa krótsza. Aby ją osiągnąć można zastosować konwerter szerokokątny i/lub port kopułowy. Konwerter to dodatkowy obiektyw poszerzający pole widzenia naszego aparatu o 20-50%), który często można zamocować na porcie obiektywowym podczas nurkowania (pod wodą). Port kopułowy z kolei to sferyczna obudowa obiektywu, eliminująca refrakcję. Ważne jest, aby obudowa umożliwiała mocowanie takiego konwertera (posiadała odpowiedni gwint lub bagnet na porcie obiektywowym). W tym miejscu zalecamy czujność co do kompaktów z superzoomem (z krotnością rzędu 10-20x). Obudowy do takich aparatów to rzadkość, a nawet jeśli istnieją, to spore gabaryty obiektywu mogą spowodować silne winietowanie (obraz w rogach kadru może być przyciemniony lub całkowicie zasłonięty) i z tego powodu stosowanie konwerterów może być nieefektywne lub wręcz niemożliwe. Pod wodą najlepiej spisują się aparaty z dobrymi obiektywami o niewielkiej krotności obiektywu (3 – 4x).
Kolejne zagadnienie to fotografia podwodna w świetle zastanym. Gdy nurkujemy na niewielkich głębokościach, rzędu kilku czy kilkunastu metrów, w warunkach silnego nasłonecznienia i dobrej przejrzystości wody, wydaje nam się, że dookoła jest wystarczająco widno aby fotografować bez dodatkowego oświetlenia. I rzeczywiście na ogół światła jest dosyć, niestety jest ono dosyć podłej jakości a ściślej mówiąc jest ono mało białe. Woda wycina z widma poszczególne barwy nierównomiernie, najsilniej barwę czerwoną i sąsiednie ciepłe odcienie. Mimo, że otoczenie wydaje się nam pełne barw, to jest to jedynie oszustwo naszego mózgu, w obiektywnej rzeczywistości rejestrowanej przez aparat na fotografii zauważymy braki ciepłych barw objawiające się niebiesko-zieloną dominantą. W pewnym zakresie możemy temu przeciwdziałać stosując filtry barwne („mokre”, zakładane na port obiektywu pod wodą). Często można przeczytać określenie, że „przywracają” one naturalne kolory. Jest to określenie nie całkiem odpowiadające prawdzie. W rzeczywistości filtr częściowo „wycina” część światła o dominujących pod wodą barwach niebieskich i zielonych, przybliżając w ten sposób skład światła do składu naturalnego światła białego. Dzieje się tak oczywiście kosztem ogólnej ilości światła wpadającego przez obiektyw, z czym musi sobie poradzić automatyka aparatu (na przykład zwiększając czułość lub stosując dłuższe czasy ekspozycji), lub co należy wziąć pod uwagę przy ręcznych nastawach ekspozycji. Tak więc kolejnym życzeniem względem obudowy jest to, aby jej port obiektywu pasował do dostępnych filtrów barwnych.
Inną metodą „odzyskania” kolorów jest ręczne ustawienie balansu bieli stosownie do warunków panujących pod wodą (oczywiście o ile aparat posiada taką możliwość). Wiąże się to jednak z pewnymi niedogodnościami. Pomijając konieczność wykonania pewnej, mniej lub bardziej skomplikowanej procedury (zależnie od aparatu), trzeba sobie zdawać sprawę, że nie istnieje jedno, uniwersalne ustawienie balansu bieli „pod wodą”, gdyż wraz z głębokością zmienia się kolor światła zastanego, tak więc procedurę trzeba powtarzać wraz ze zmianą głębokości co kilka metrów. Dużym plusem aparatu w zastosowaniach do fotografii podwodnej będzie możliwość zapisywania obrazu w formacie RAW. Format RAW, zwany także negatywem cyfrowym, jest to zapis danych zarejestrowanych przez matrycę aparatu, bez ingerencji oprogramowania automatycznie edytującego nasze zdjęcie (do formatów typu JPEG i podobnych).
Użycie programów do obróbki RAW pozwala na przykład na dobranie balansu bieli, jeżeli nie dokonaliśmy tego pod wodą, lub na precyzyjną jego korektę. Format RAW cieszył się złą sławą jako bardzo pamięciożerny, ale w chwili obecnej ceny kart pamięci spadły tak znacznie, że można sobie pozwolić na zapis w dwóch formatach jednocześnie, JPEG i RAW. Pozwoli to nam uratować, korzystając z programów do obróbki plików RAW (dodawanych w wersji uproszczonej do aparatów), pozornie całkiem kolorystycznie nieudane zdjęcie. Tak więc warto, aby aparat dawał możliwość zapisu w formacie RAW.
Z drugiej strony chcielibyśmy, aby większość zdjęć była udana natychmiast, bez konieczności programowej ingerencji, bez zakładania filtrów i ręcznego ustawiania balansu bieli. To z kolei jest możliwe jedynie przy zastosowaniu lamp błyskowych. Obecnie chyba już każdy aparat kompaktowy posiada (słabszą lub silniejszą) wbudowaną lampę błyskową. Zastosowanie lamp błyskowych wbudowanych w fotografii podwodnej jest bardzo ograniczone. Z jednej strony ich niewielka moc ogranicza skuteczność do około 1 metra, z drugiej strony w fotografii makro ze względu na przesłaniania strumienia światła przez port obiektywu minimalna odległość w miarę równomiernego pokrycia jest nie mniejsza niż 30 cm. Tak więc są one w miarę skuteczne pomiędzy metrem a ułamkiem metra, co trudno uznać za wynik zadawalający. Dodatkow ze względu na niewielką odległość lampy od obiektywu następują odbicia światła od wszelkich drobin zawartych w wodzie (plankton, cząstki stałe, pęcherzyki powietrza) objawiające się "zaśnieżeniem" fotografii (ang. backskatering). Pełnię szczęścia (i barw) daje dopiero zewnętrzna lampa błyskowa, a najlepiej dwie ;-). Uwalniamy się od filtrów barwnych, ręcznego balansu bieli i bez trudu utrwalamy nareszcie pełnię kolorów świata podwodnego.
Oczywiście lampę zewnętrzną trzeba zsynchronizować z aparatem. W najprostszym przypadku można zastosować lampę podobną np. do Ikelite AF35, posiadającą fotokomórkę wyzwalającą błysk poprzez wykrywanie błysku lampy wewnętrznej. W przypadku lampy Ikelite AF35 działa również automatyka błysku. Dzieje się to w bardzo prosty a jednocześnie sprytny sposób. Lampa błyskowa wbudowana w aparat jest przysłonięta deflektorem (dołączonym do obudowy) i nie oświetla fotografowanego obiektu. Jednocześnie jej błysk widoczny przez obudowę jest na tyle silny, że jest wykrywany przez fotokomórkę lampy zewnętrznej. Lampa zewnętrzna pracuje w trybie „slave”, czyli jej błysk trwa tak długo, jak długo trwa błysk lampy wbudowanej. W trakcie przebłysku, który służy do określenia parametrów ekspozycji czyli m.in. długości błysku zasadniczego, aparat dokonuje obliczeń, ale tak naprawdę dla przebłysku realizowanego przez lampę zewnętrzną. W rezultacie ustawia parametry ekspozycji dla lampy zewnętrznej. Dodatkową zaletą lampy takiej jak Ikelite AF35 jest to, że do synchronizacji nie wymaga ona stosowania światłowodów. Ponadto lampa ta umożliwia również ręczne sterowanie siłą błysku, co zresztą jest zalecane przez zaawansowanych fotografów.
To proste rozwiązanie (wyzwalanie lampy zewnętrznej błyskiem lampy wbudowanej) jest stosowane również z silniejszymi i bardziej rozbudowanymi lampami, jak np. Ikelite DS51 i DS160. W tym celu stosuje się kontroler EV wyposażony w fotokomórkę. Kontroler wyzwala błysk jednocześnie z błyskiem lampy wewnętrznej i umożliwia bardzo precyzyjne ręczne sterownie siłą błysku (a właściwie długością jego trwania). Rozwiązania oparte na fotokomórce wykrywającej błysk lampy wewnętrznej ma jednak pewne wady. Po pierwsze błysk naszej lampy może zostać wyzwolony przez fotografującego w pobliżu kolegę. Po drugie częstotliwość wyzwalania naszej lampy, która sama ładuje się w przeciągu pojedynczych sekund, jest ograniczona przez czas ładowania lampy wewnętrznej, co może trwać do kilkunastu sekund.
Najbardziej jednak precyzyjne i niezawodne sterowanie błyskiem lampy zewnętrznej uzyskuje się dzięki kablowemu połączeniu aparatu z lampą. Dodatkowo jedynie połączenie kablowe umożliwia wykonywanie szybkich zdjęć w odstępach rzędu pojedynczych sekund. Dobre obudowy (np. Ikelite) do aparatów posiadających wyjście na zewnętrzną lampę błyskową (zwykle saneczki) posiadają układ konwersji sygnału TTL oraz wyprowadzone na zewnątrz wyjście umożliwiające podłączenie kabla synchronizującego lampy. Jest to najbardziej niezawodna metoda synchronizacji zapewniająca możliwość korzystania z zaawansowanych metod pomiaru światła w trybie TTL, stosowania kompensacji błysku realizowanej przez aparat, jak też pracy w trybie manualnym. I to jest kolejne życzenie wobec idealnego aparatu kompaktowego – aby posiadał on wyjście na zewnętrzną lampę błyskową.
Dodatkową zaletą idealnego kompaktu byłaby jego zdolność do zapisywania klipów wideo. Większość kompaktów posiada taką właściwość, ale niestety w ograniczonej rozdzielczości. Na ogół jest to VGA (640 na 480 pikseli), czyli nieco niższej niż rozdzielczość standardowej telewizji (rozdzielczość systemu PAL to 720 na 576). Dobrze byłoby, aby nasz kompakt nagrywał w rozdzielczości HD (1024 x 720) a najlepiej w Full HD (1920 x 1080) z prędkością nie mniejszą niż 25 klatek na sekundę.
Reasumując powyższe rozważania można powiedzieć, że idealny dla celów fotografii podwodnej aparat kompaktowy powinien posiadać:
•dostępną obudowę renomowanego producenta
•możliwość stosowania ustawień ręcznych (w tym balansu bieli)
•obiektyw o jak najkrótszej minimalnej ogniskowej (28 mm lub mniej)
•tryb makro
•możliwość zapisu w formacie RAW
•wyjście na zewnętrzną lampę błyskową
•zdolność zapisu plików wideo w możliwie wysokiej rozdzielczości
Powyższe sugestie nie mają na celu dyskredytacji któregokolwiek aparatu ani producenta a jedynie stanowią zbiór porad mogących pomóc w wyborze niezawodnego sprzętu do fotografii podwodnej, który spełni Państwa oczekiwania, dostarczy dużo satysfakcji i jeszcze więcej wspaniałych zdjęć spod wody.
Trudno podać obiektywną listę „kompaktów najlepszych pod wodę” tym bardziej że nowe modele pojawiają się w tempie wręcz zawrotnym. Dla tych z Państwa, których nie bawi przebijanie się przez dziesiątki i setki opisów kompaktów obecnych na rynku, podajemy poniżej krótką i jak najbardziej subiektywną listę naszych „faworytów”. Wybór ten powstał w oparciu o naszą wiedzę i doświadczenie i poparty został opiniami użytkowników.
Canon PowerShot G10
Duże plusy za: doskonałej jakości aparat kompaktowy spełniający wszelkie wymagania
Mały minus za: pliki wideo w rozdzielczości tylko VGA
Nikon Coolpix P6000
Duże plusy za: wysokiej jakości aparat kompaktowy spełniający wszelkie wymagania, cena o ok. 0.5 tysiąca niższa od G10
Mały minus za: pliki wideo w rozdzielczości tylko VGA
Canon PowerShot SX1 IS
Duże plusy za: wysokiej jakości aparat kompaktowy spełniający wszelkie wymagania, nagrywanie plików wideo w rozdzielczości Full HD (1920 x 1080 pikseli, 30 klatek na sekundę)
Minusy: spora waga (ponad 580 g), potężny zoom (co z drugiej strony zwiększa uniwersalność aparatu na powierzchni)
Canon PowerShot SX200 IS
Duże plusy za: krótką ogniskową, pliki wideo w rozdzielczości HD (1280 x 720 pikseli, 30 klatek na sec), umiarkowana cena zestawu
Minus: brak zapisu w formacie RAW, brak wyjścia na zewnętrzną lampę błyskową
Nikon Coolpix S620
Duże plusy za: krótką ogniskową, niską cenę zestawu
Minus za: brak zapisu w formacie RAW, brak wyjścia na zewnętrzną lampę błyskową
Nikon Coolpix L19, Nikon Coolpix L20
Duży plus za: niską cenę, najtańsze z zestawów na rynku, możliwość rozwijania systemu
Minus: no cóż, życie czasami zmusza do kompromisów
W miarę pojawiania się nowych modeli będziemy uaktualniać powyższą listę.
m.p.